Bieszczadzkie Anioły 2008 (2008.08.14 - 2008.08.18)
W połowie kraju powodzie, tornada, wichury... a w Bieszczadach słoneczko, strumyczek i jedynie 3h deszczu, tradycyjnie, podczas sobotniego koncertu głównego...
Sylwester 2007 (2007.12.27 - 2008.01.01)
Było minęło... były narty, piękne zachody słońca, sylwester kierowców i sam sylwester właściwy przy ognisku. Miło było znów zawitać do Mochnaczki (obok Krynicy) tym razem zima. Fotorelacja okrojona o kilka zdjęci dostępna do oglądania...
Sylwester 2007 (2007.12.27 - 2008.01.01)
Było minęło... były narty, piękne zachody słońca, sylwester kierowców i sam sylwester właściwy przy ognisku. Miło było znów zawitać do Mochnaczki (obok Krynicy) tym razem zima. Fotorelacja okrojona o kilka zdjęci dostępna do oglądania...
Kominek Wigilijny w I L.O. (2007.12.14)
No, nie ukrywam, że troszkę się zmieniło... ale... stara wiara pozostała, dobrze, że wśród zgiełku miasta i codziennego zabiegania jesteśmy w stanie spotkać się, chociażby na takiej Wigilii, chociażby w tak wąskim gronie. A więc ("od a więc to będzie dwója!") spotkaliśmy się, pośpiewaliśmy, pograliśmy na gitarach, ze szkoły nas wygonili ok 20:30, ale co tam, był Blady, były gawędy, były pierogi, ciasto i mnóstwo wspomnień. Można byłoby się częściej tak spotykać i sobie pogrywać na gitarkach... ech... Acha, zabrakło młodzieży (z wyjątkami i to się chwali), ale to chyba historia na inną bajkę...
Nasza podróż poślubna - Słowacja (2007.10.30 - 2007.11.09)
W naszą podróż poślubną wybraliśmy się pozwiedzać landy naszego południowego sąsiada - SŁOWACJI. Piękny kraj, interesujące zwyczaje, niesamowici ludzie i całkiem dobre jedzenie. Zrobiliśmy sobie wycieczkę objazdową zwiedzając uliczki różnych miast, tamtejsze herbaciarnie jak i źródła termalne. Jeśli chodzi o te ostatnie to największe na nas wrażenie zrobiła kąpiel w basenie na powietrzu z gorącą wodą podczas, gdy temperatura powietrza wynosiła 1 stopień powyżej zera a na głowę padał śnieg! :) Popatrzcie.
Nasz ślub (2007.10.27)
27 października 2007 roku zawarliśmy związek małżeński, czyli ja się ożeniłem, a moja żona wyszła za mąż. Z powodu dużej ilości zdjęć zostały one podzielone na części. Że nasi przyjaciele ze Studenckiego Radia ŻAK PŁ zrobią nam jakąś niespodziankę - to wiedzieliśmy, ale że ta niespodzianka będzie aż taką - nie wiedzieliśmy. Serdecznie Wam wszystkim za to dziękujemy!!! Było na prawdę niesamowicie oryginalnie :) Był szpaler z mikrofonów, transparenty, była gitara i "Sielanka o domu". A jak komuś było za długo na "bramkach" to informujemy, ze to był nasz ślub i nasze wesele :P Dziękujemy również wszystkim przybyłym za życzenia i prezenty. Większość z nich trafiła już do domu dziecka dla dzieci 0-6 lat w Łodzi przy ulicy Drużynowej 2. One też Wam serdecznie dziękują ;-).
Orla Perć - odsłona II (2006.10.29 - 2006.11.01)
Po raz kolejny udało nam się wybrać na Orlą Perć. Trafiliśmy na piękną pogodę co zagwarantowało nam piękne widoki! Wyruszyliśmy z Zakopanego, przez Murowaniec do Koziej Przełęczy. Następnie w lewo przez Kozi Wierch do przełęczy nad Buczynową Doliną. Sami zobaczcie! No i nie zabrakło Widma Brockenu.
Kasina Wielka, Chatka pod Potrójną (2006.06.14 - 2006.06.19)
Wreszcie, po długiej niebytności w górach, wybraliśmy się na dłuższy weekend, najpierw do Kasiny Wielkiej - odwiedzić rodziców Małgoś, a potem do chatki pod Potrójną - skosztować ciszy gór, muzyki ptaków i świeżego czystego powietrza. Już niedługo zbudują tam wyciąg narciarski z ogromnymi głośnikami, w których słychać będzie niezrozumiałe dźwięki (bo muzyką to nazwać nie można), a opodal postawią ogromny ośrodek wypoczynkowy na kilkadziesiąt osób. Póki co wygląda to tak... sami zobaczcie...
Papież Benedykt XVI w Krakowie (2006.05.26 - 2006.05.28)
Pojechalim na krótki weekend do Krakowa obejrzeć wizytę B16 na Błoniach. Nie było nic widać, nie było za dobrze słychać (bo Panom akustykom myknęła się gałka od linii opóźniających chyba nie w tą stronę, w która potrzeba) ale generalnie było pięknie. Szczególnie wtedy, gdy Błonia opuścili już ludzie i oczom naszym ukazał się las... las śmieci - ale tego już telewizja nie pokazała. Małgoś wielkie dzięki za wieczorną wycieczkę pod Wawel :)
Długi weekend majowy z "SKPB Łódź" w Bieszczadach (2006.04.28 - 2006.05.07)
No i wreszcie wybraliśmy się w góry! Trzy dni urlopu a dziewięć dni wolnego - tak to można żyć! Rajd majowy z "SKPB Łódź" należy do całkiem sympatycznych wycieczek, tym bardziej, gdy wokół pełno znajomych a Bieszczady szczują na potęgę swą pięknością i dzikością (oczywiście nie mowa tu o Połoninach czy Tarnicy). Zresztą sami zobaczcie. Powrót przez Przemyśl i trochę czasu spędzonego w Krakowie też odbiło się całkiem pozytywnie na naszych psychikach. Wróciliśmy pełni energii do pracy!
Weekend na nartach w Kluszkowcach (2006.03.17 - 2006.03.19)
Ostatni raz na nartach byłem mając 13 lat:) No i stało się, ulegając namowom Ani i Gutka zdecydowaliśmy się wziąć udział w weekendowej eskapadzie do Kluszkowców. Narty były, cały dzień na stoku, wywrotki również, przerwy na "popas" w knajpie na dole, niezapomniane łyki z piersióweczki ("na odwagę") na gorze a potem zjaaaaazd na sam dól. Zabawny odpoczynek na świeżym powietrzu, a wieczorem malutkie imprezki z gitarą w ręku - to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. :)
Bacówka 2005 - Beskid Żywiecki - Krawcowy Wierch (2005.11.11 - 2005.11.13)
Oj! Sympatycznie było, bardzo sympatycznie... Pogoda rewelacyjna, słoneczko bardzo ciepłe, widoczki na kilkadziesiąt kilometrów, jedynie nowi właściciele Schroniska nie popisali się gasząc światło o 22-ej nie dając przy tym świeczek i kończąc imprezę na trzy gitary i dwie harmonijki tłumaczeniem, ze przecież ludzie spać chcą. A może jednak niektórzy o 4-tej w te ściany pionowe wychodzili ???
Beskid Niski i Hawiarska Koliba (Gorce) - 2005.10.14 - 2005.10.16
Wyjechaliśmy w Beskid Niski w połowie października licząc na piękne jesienne widoki. Tym czasem okazało się, że w górach jesień jeszcze nie przeszła wszystkimi nogami przez próg i niektóre tylko drzewa nabrały jesiennych rumieńców. Wracając z Beskidu Niskiego weszliśmy na śniadanie na Hawiarską Kolibę, gdzie jak zwykle przywitano nas ciepłą, pyszną herbatką.
Orla Perć - 2005.09.02 - 2005.09.04
Wyjazd w nasze piękne Polskie Tatry uskuteczniliśmy z Backiem w pierwszy weekend września. Pogoda rewelacyjna, widoczki również a i w wyższych partiach Taterek ludzi nie było za dużo więc spacerowało się pięknie. Na uwagę zasługuje uwiecznione WIDMO BROCKENU (index 4), które osobiście w górach widziałem po raz pierwszy. Poza tym łańcuchy, drabinki i poręcze to to, co Tygrysy lubią najbardziej :)